poniedziałek, 28 marca 2016

Spiel zwanzig

     Znalazłam się w szpitalu, na oddziale ginekologicznym. To wszystko wina życia w stresie. Po prostu to wszystko zaczęło mnie przerastać - ponowne pojawienie się w moim życiu Ich. Dokładnie tych, od których chciałam się odciąć. Oh, czyli taki los sobie zgotowałam? Od teraz nie będę w stanie uciec przed wszystkimi problemami?..
     Do prawidłowego rozwiązania pozostało jeszcze osiem tygodni, a ja nie chcę, aby moja córeczka była wcześniakiem. I to z mojego powodu. Chociaż nie, nie z mojego. Nie do końca. Bo przecież to nie ja na siłę staram się wrócić do przeszłości, prawda? Chcę... Nawet nie wiem już co. Moje serce dalej do niego ciągnie i nie umie się od niego odciąć...
     Leżałam w dwuosobowej sali. Moją towarzyszką była na oko dwdziestoletnia kobieta z jeszcze większym brzuszkiem, niż mój. Tuż obok niej siedział jej ukochany, który cały czas trzymał jej dłoń. Rozmawiali o swojej wspólnej przyszłości... A mnie bolało serce. Ponieważ moja przyszłość będzie wyglądać w ciemnych barwach. Bo jakie życie może mieć samotna matka? Wiecznie będę musiała być na czyjeś łasce, bo jestem pewna, że sama sobie z tym nie poradzę. Mieć dwadzieścia siedem lat i być taką niedolą? To jest śmieszne. 
     Przepraszam, nie jest śmieszne, tylko żałosne.
     Na szczęście nic nie zagroziło małej. Nie umiałabym sobie wybaczyć tego, że mogło się jej stać coś przeze mnie. Mogłam odetchnąć z ulgą. Póki nikt nie wie o tym, gdzie jestem, mogę być spokojna o ciążę.
     Ana była niedługo po moim przyjeździe do szpitala. Była cały czas, wspierała mnie. Chociaż ona. Potem... Powiedziała mi o tym wszystkim. Wcale nie poczułam się od tego lepiej.
     - On już wie, nie uciekniesz przed tym - oznajmiła cicho, kończąc swój monolog o dzisiejszym spotkaniu z nim.
     - Powiedziałaś mu cokolwiek o tym, gdzie teraz jestem? - zaprzeczyła. - Czyli nie wie. I się nie dowie...
     - Był u Brooka, to tylko kwestia czasu, że się dowie... - zacisnęłam wargi. - Nie chcę wyjść na tę złą, ale... Powinnaś posłuchać Brömmel i z nim porozmawiać. Co, jeśli się zmienił?
     Gdybym coś piła, to bym się opluła. Przepraszam, ale co? Przecież sama była przeciwna jemu. Od samego początku... Teraz nagle się jej odmieniło?
     - Sama mi mówiłaś o tym, że wszyscy są tacy sami.
     - Wiem, co mówiłam - powiedziała chłodno, po chwili się opanowując. Nie lubiła jak ktoś wytykał jej błędy. - Ale też go widziałam to, jak teraz wygląda. Nic nie przypomina tego, jakim mi go przedstawiałaś. Jest całkowitym przeciwieństwem, bez życia i chęci. Oraz szukającym jakiejkolwiek pomocy... - nie chciała wierzyć swoim słowom. Ja nie umiałam im uwierzyć.
     - Nie kochał mnie, więc po cholerę to robi? - moja towarzyszka westchnęła ciężko. Jak dobrze, że byłyśmy teraz same... W kącikach oczu stanęły mi łzy.
     - Tego nie wiesz, czy Cię kochał, czy nie. Ale dobrze wiesz, że gdyby mu nie zależało to nie szukałby Cię i nie napisał tego pieprzo... Nieważne - momentalnie przerwała.
     - Nie napisał czego?.. - powtórzyłam nieśmiało, a ta zaklęła pod nosem.
     - Miałam być wredna i Ci tego nie dać, ale... Myślę, że całą swoją złość na jego osobę już wylałam - mówiąc to sięgnęła do torebkę i podała mi otwartą kopertę. Zacisnęłam na niej palce, a mała znów się poruszyła.
     - Czytałaś, prawda?
     - Nie dałabym Ci tego, nie wiedząc co jest tam napisane, wybacz - uśmiechnęła się blado. - Śmiało, czytaj.
     Zwilżyłam wargi językiem i wyciągnęłam z koperty białą kartkę. Powoli ją otworzyłam i już na dzień dobry się rozkleiłam. Przyjaciółka zajęła miejsce obok mnie i opiekuńczo przytuliła.
Droga Rose,
nie wiem, po raz który zabieram się za pisanie tego...listu. Za dużo tych prób już było. To, że ten list do Ciebie kiedykolwiek dotrze, graniczy z cudem, na który dalej liczę. W końcu nadzieja matką głupich. 
Dalej nie potrafię się pogodzić z Twoją stratą, z tym, że nie mogę Cię zobaczyć, dotknąć... Nawet nie wiesz, jak tego pragnę. Mimo, że wiem o tym, że mnie nienawidzisz i nie chcesz widzieć. Zasłużyłem na to, ale liczę, że kiedykolwiek będzie mi to jeszcze dane.
Wiem też o dziecku, którego jestem ojcem. Tak, ja. Ten nieodpowiedzialny człowiek, który myśli o sobie i nie potrafi się ustatkować ma zostać ojcem! Też w to nie wierzę. To dlatego uciekłaś, prawda? 
A chcesz wiedzieć, kto o nim mi powiedział? Nie Twoi znajomi z byłej pracy, tylko sama Ann-Kathrin, której tak bardzo nie lubisz... Owszem, też nie darzę jej szczególną sympatią, aczkolwiek za to będę wdzięczny do końca życia. Za to, że dała mi promyczek nadziei na to, że Cię, w sumie teraz Was odnajdę. Cóż, nadal nie wiem, gdzie mogę Was szukać, ale obiecuję, teraz nie spocznę. 
Żałuję tylu decyzji z tym związanych... Że nie było mnie wtedy, gdy się o tym dowiedziałaś. Że w ogóle nie było mi dane się o tym dowiedzieć na samym początku. Wtedy, gdy pierwszy raz usłyszałaś bicie jego małego serduszka, gdy poczułaś pierwsze kopnięcie, czy zobaczyłaś pierwszy raz zarys jego drobnego ciałka...
Po raz kolejny uświadamiam sobie to, jak bardzo Cię zraniłem. I to, że nie spocznę, dopóki nie zobaczę Cię na żywo choć na chwilę.
Chciałbym Cię przeprosić za to, że okazałem się takim tchórzem i nigdy nie potrafiłem przyznać się do tego, co tak naprawdę do Ciebie czuję.
Przeprosić za kazde złe słowo, które padło z moich ust... Po prostu za wszystko. I powiedzieć o tym, jak bardzo mi Cię brakuje. 
Twój Holger
     - Czyli... - wykrztusiłam z siebie po dłuższej chwili milczenia i tępego wpatrywania się w słowa, które układały się w całość.
     Czyli coś do mnie czuł, ale po prostu nie umiał się do tego zebrać.
     Czyli brakuje mu mnie?
     Ale czy jest gotowy na to, aby stać się odpowiedzialnym?
     - Czyli jego słowa są prawdą?.. - mimowolnie wypowiedziałam to na głos, a moja towarzyszka nieśmiało mi zatwierdziła.



potrzymam Was jeszcze w niepewności, a co XD mogę Was powkurzać :3 

4 komentarze:

  1. Dominiki! :<
    Ić mi :(((
    Ja nie wytrzymam dłużej :(((
    Holgi ruszaj dupe i jedź do niej! ❤
    Czekam na kolejny <3
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaaa no wreszcie!!!
    teraz musi być już wszystko dobrze! <3
    niech tylko do niej tam pojedzie i wreszcie porozmawiają :3
    czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
  3. No wkurzasz XD chcę wiedzieć co będzie dalej! Teraz! Teraz! Teraz!
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No wiesz Ty co... :(
    Denerwujesz mnie, ale masz szczęście bo piszesz świetnie! :D
    Czekam na kolejny misiu :*

    OdpowiedzUsuń