poniedziałek, 7 marca 2016

Spiel siebzehn

     Nasze relacje się sypały. Łagodnie mówiąc. W dodatku miałem wrażenie, że coś przede mną ukrywała... Wyglądała też na...przestraszoną? Nie wiem, takie miałem wrażenie. Dziwnie reagowała na mój dotyk, jeszcze kiedy się spotykaliśmy. Później były to już ostre słowa w wiadomościach tekstowych.
     Zerwała kontakty z Lisą, ze mną z czasem też. Nie umiałem tego uratować, nie wiedziałem nawet jak. Świetnie, prawda? Nie potrafiłem się zebrać na tyle, aby spróbować z nią tak naprawdę, a nie tylko na przykrywkę, dla moich osobistych korzyści.
     Postąpiłem egoistycznie, ale z początku nie myślałem o tym, że to wszystko może się tak potoczyć... Nigdy bym na to nie wpadł, dopóki... Dopóki moje serce nie powiedziało, że straciłem swoją szansę życia.

~*~*~*~

     Minęło pięć miesięcy, nastał sierpień. Pięć długich miesięcy odkąd zniknęła tak bez słowa. Gdzie mogła uciec? Dlaczego to zrobiła? Stchórzyła? Przed czym? Przecież wszystko da się naprawić... Wystarczy tylko chcieć... Nie chciała tego?
     Jej decyzja cholernie boli. Mario był pierwszym, który o tym wiedział. Dowiedział się wszystkiego, absolutnie... Nawet tego, przy jakiej okazji się poznaliśmy. Z początku nie wierzył, ale co poradzę? W końcu się przekonał do prawdziwości mojej wersji.
     Każdy dzień bez niej wyglądał monotonnie. Jedynie treningi i mecze dawały mi siłę.
Świetnie, prawda? Taki jest mój los, tak? Znów mam być nieszczęśliwy? Jeśli ma sobie ze mnie kpić i dawać mi szczęście tylko na chwilę, to dziękuję bardzo, wolę się zamknąć w czterech ścianach i wariować.
     Nie potrafię tak dłużej. Swoją osobą przez ten czas wniosła tak dużo... Aby to wszystko zabrać. Może o to jej chodziło? Zresztą... Po cholerę zadaję sobie te głupie pytania? Przecież i tak nie uzyskam na nie odpowiedzi. Tylko ona zna na to odpowiedź. Nikt więcej.
     Nie interesuje mnie to, że nie trwało to nawet pół roku. Pokochałem ją. Szczerze, tak, jak zawsze chciałem kochać. Chociaż z początku tego nie chciałem - miała być na chwilę, na przykrywkę dla mnie. A zrobiła inaczej... Skradła mi serce, dusze, umysł... Wszystko. Absolutnie.
     Pojawia się każdej nocy.... W moich snach. W marzeniach, które nigdy się nie spełnią, bo nie pojawi się od tak w moim życiu... Przecież to nie możliwe, aby ponownie od tak zjawiła się w moim świecie.

     Siedziałem przed telewizorem w niedzielny wieczór. Standard w wolny dzień. Ale na szczęście zbliża się koniec moich katuszy - sezon ligowy ma zamiar się zacząć w przeciągu najbliższych kilku dni. Z niecierpliwością odliczałem dni do tych chwil. Przecież tylko one mi zostały.
     Samotność przerwał mi dzwonek do drzwi, przed którymi stał Mario Götze... Nie sam. Z Ann... Ugh.. Nie darzę jej za dużą sympatią, no ale cóż, to nie ja układam sobie z nią życie, tylko on. Przecież nie wszyscy też lubili Rose, co naprawdę mnie dziwiło. Jak można tak postępować wobec tak cudownej osoby, jak ona? 
     - Hej, zapraszam - odsunąłem się im, aby weszli. Ścisnąłem dłoń przyjaciela, a jego partnerką przywitałem się cmoknięciem w policzek. Taki drobny zwyczaj, naleciałości z przeszłości... Z przeszłości, która odbijała się na mnie ze zdwojoną siłą ostatnimi dniami. - Co Was sprowadza w moje skromne progi? 
     - A nie można wpaść do starego kumpla? - odparował przyjaciel.
     - Ależ można, ja nie bronię! - zaśmiałem się serdecznie. - Chcecie coś do picia? 
     - Jasne - Mario spojrzał na Ann, po czym dodał - dwie kawy. 
     - Rozgośćcie się, już robię - przeszedłem do kuchni, a para do salonu. Zaparzyłem na szybko trzy kawy, dobrałem jeszcze czekoladowe ciastka, które i tak zostaną nietknięte, Ann przecież nie je słodyczy, a co z tym idzie Mario też nie. 
     - To co u Was słychać? - spytałem się, siadając obok nich. 
     - To, co widać - odpowiedziała, biorąc do rąk parujący kubek. - Ale mam dla Ciebie powalającą wiadomość. 
     - Zamieniam się w słuch - odparłem ciut niepewnie, czując ogarniający mnie niepokój. Nie dość, że widzę ją jakieś dwa razy do roku to jeszcze dowala takimi tekstami... Jest czego się bać... 
     - Widziałam Rosalie - dwa słowa, które mnie sparaliżowały. Widziała ją? Jak?! Kiedy? Jakim cudem? 
     - Ale tego nie wiesz - Mario próbował sprowadzić ją na ziemię, a ona tylko zaprzeczyła.
     - Mario, wiem, że to ona. Na sto procent.
     - Gdzie?.. - ledwo wykrztusiłem z siebie. Widziała ją... Czemu akurat ją musiało spotkać to szczęście? Dlaczego nie mnie? 
     - Najpierw mnie wysłuchaj do końca - oh, czyli to nie koniec rewelacji? Czym może mnie jeszcze powalić? - Holgi... Ona jest w ciąży. Nie wiem, który to miesiąc, ale wygląda tak jakby na dniach miała rodzić. 
     Wytrzeszczyłem oczy do granic możliwości Ciąża? Jaka ciąża do jasnej cholery?! Ze mną, czy z kimś innym? Przecież... Nie kochaliśmy się od dobrych pięciu miesięcy...
     - Wiedziałeś o tym? - kontynuowała, a ja milczałem. Nie wiedziałem, co powiedzieć. - Holger, odpowiedz. 
     - Nie... Nic nie wiedziałem... Ann, gdzie ją widziałaś? Powiedz, proszę - szepnąłem, składając błagalnie dłonie razem. - Chcę wiedzieć.
     - Zachowywała się jakoś dziwnie, zanim się rozstaliście? - zignorowała mnie, zadając kolejne pytanie.
     Zamyśliłem się, wracając wspomnieniami do tamtych dni, które dały początek tego wszystkiego. Zachowywała się... Na pozór normalnie, ale...
     - Miała drobne zmiany nastroju... Dobra, nie drobne, kłóciliśmy się i to strasznie. Ale... Ale myślałem, że to przez to, że nie mamy czasu dla siebie... - spojrzałem na Niemkę, a jej oczy rozszerzały się coraz bardziej. - Powiedz mi, gdzie ona jest...
     - Powinnaś się najpierw upewnić, że to ona, Ann. Nie nakręcaj go niepotrzebnie, widzisz, że wystarczająco już szaleje? - poważny ton Götzego nawet mnie nie zdemotywował. Wręcz przeciwnie...




sprawiam w tym fanfiction, że mój staruszek ciut wariuje :v ja nadal nie wierzę, że za sześć dni będzie miał 27 lat ;-; to nadal mój dwudziestojednolatek z tym tande-tym grzybem a'la Bieber ;-;

5 komentarzy:

  1. omg, niech on ją teraz znajdzie!!
    a ona niech mu wszystko wytłumaczy na spokojnie ;-;
    i nie waż mi sie wciskac tu żadnej tragedii ;-;
    czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nononononono to mi się podoba! xdd
    Mam nadzieję, że nic tam innego nie planujesz XDDD
    Cuuudeńko ❤
    Czekam na kolejny <3
    Buzka ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. No to się teraz porobiło.. On musi ją znaleźć i porozmawiać!! Czekam na ich rozmowę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To teraz będzie jej szukał, na 100% ;)czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musi ją odnaleźć i to szybko, a potem na spokojnie niech rozmawiają! <3 Boże, oni muszą być razem! :( Bo jak nie... To, aż żal gadać :(
    Czekam na kolejny misiu :*

    OdpowiedzUsuń