poniedziałek, 14 marca 2016

Spiel achtzehn

     - Rose, pytali się o Ciebie - zaczęła Sophie, gdy tylko weszłam do studia. Uniosłam pytająco brwi ku górze. Mnie? Niby po co? - Idź do bossa, on będzie wiedział.
     Zdziwiłam się, cholernie bardzo. Co mogli ode mnie chcieć? Weszłam do gabinetu bez pukania, gdzie czekała mnie...Miła? A może niemiła? Tak czy siak, spotkała mnie niespodzianka i to w możliwie najlepszej postaci...
     - Dzień dobry, szefie - starałam się nie zwracać uwagi na osobę Ann. To zwykły sen, z którego zaraz się obudzę. Nie może być inaczej.
     - Pani Brömmel jest zachwycona Twoimi zdjęciami i chciałaby się umówić z Tobą na sesję - potaknęłam. To koniec, jestem stracona.
     - Zależy mi na jak najszybszym terminie. Mogłybyśmy go omówić na osobności? - spytała, uważnie się na mnie patrząc. Zacisnęłam wargi, kiwając głową na tak. Odmówić komuś takiemu jak ona? Wrzuciłby mnie na zbity pysk...
     - Tak, oczywiście.
     - Mogę nawet teraz? - powiedziała do Steve'a, a ten bez niczego się zgodził. Westchnęłam ciężko, wychodząc z Ann z biura, a następnie ze studia. Nic nie mówiłyśmy, nie wiedziałam nawet co mogę powiedzieć. O czym byśmy rozmawiały?

     - Kiedy pani pasuje? - zaczęłam profesjonalnie, gdy czekałyśmy na naszą kawę, a ta spojrzała tylko na mnie pobłażliwie.
     - Rosalie, przestań udawać, że mnie nie znasz. Ile Ty masz lat, żeby takie cyrki odstawiać? Czy Ty myślisz? Ci w ogóle zrobiłaś? - mówiła spokojnie, ale w jej głosie wyczułam złość na mnie. W sumie słuszną. Co ja sobie myślałam, w ogóle zaczynając z tym?
     - To było jedyne słuszne wyjście. Nie umiałam już walczyć o to...
     - Każdy sposób na podjęcie walki jest dobry. Tylko trzeba spróbować - dobre sobie. Łatwo mówić "trzeba walczyć", kiedy druga strona nie wykazuje do tego chęci.
     - Niby jak?
     - Rose, spodziewasz się dziecka. Założę się o wszystko, że jest ono jego - przemilczałam tę sprawę. - Powiedz mi, jaki jest sens uciekania przed tym?
     - Na pewno znajdzie czas na rodzinę - to zdanie z sarkazmem z trudem przeszło mi przez gardło. Przyznałam się jej... Nie mówiąc nawet nic.
     - Znalazłby. Ale tylko wtedy, kiedy zdecydowałabyś się z nim porozmawiać.
     - Nie umiem, znów zrobi to samo po jakimś czasie...
     - Nie zachowuj się jak dziecko, do jasnej anieli! - podniosła głos, po chwili reflektując się, że jest w pomieszczeniu z innymi ludźmi. - Chcę Ci pomóc, chcę pomóc Wam wszystkim, bo wiem jak przeżywa to Holger i widzę, jak Ty to przeżywasz.
     - Mniejsza ze mną, przeżyję - skłamałam. Jest ciężko, a z każdy m kolejnym dniem jest coraz gorzej. Jak ja zamierzam sobie poradzić z tym, co mnie czeka? W dodatku sama? Nie poradzę sobie...
     - Nie sądzę. Rosalie, powinniście ze sobą o tym porozmawiać, spotkać, cokolwiek, rozumiesz?
Poczułam dziwny ból w dole brzucha. Odruchowo go złapałam.
     - Coś się stało? - zapytała, widząc moją skrzywioną minę. Bolało. Cholernie bardzo...
     - Boli...
     - Chcesz pojechać do szpitala?
     - Nie... Przejdzie, mała odczuła to gorzej, niż ja.
     - Mała? Czyli córeczka? - pokiwałam głową, oddychając głęboko. - Wybrałaś już imię?
     - Emma - sapnęłam.
     - Rose, spokojnie - przyłożyła dłonie na mój brzuch. Mała nerwowo się poruszała, co chwilę czuło się kopnięcia. - Jaka ruchliwa.. Po Holgerze - odruchowo się uśmiechnęłam, czując pieczenie oczu. Nie możesz płakać, nie teraz, podszepnęła podświadomość.
     - Ann... Brakuje mu mnie? - musiałam się o to spytać... Możliwość usłyszenia tego kusiła i to niemiłosiernie.
     - Mario mówi, że niesamowicie bardzo. On Cię kochał i kocha, zrozum.
     - Widziałaś się z nim ostatnio?.. - zacisnęła wargi, wiedziałam. - Powiedziałaś mu?.. - odpowiedź była za oczywista...
     - Był zszokowany, gdy o tym usłyszał. Ale domyślił się, że to jego.
     - Chce mnie szukać? - pokiwała głową. Mogłam jej wierzyć? Czy po prostu zrobiła to tylko i wyłącznie po to, abym pognała czym prędzej do Monachium i padła mu w ramiona? 
     - Nie wierzysz mi - przygryzłam wargę. - Rosalie, wiem, że nie miałyśmy nigdy okazji się bliżej poznać i wiem, co o mnie myślisz - uśmiechnęła się kwaśno. - Wiem też, co sądzi połowa ludzi o mnie. Nie zależy mi na ich opinii, tylko na tych, którym na mnie zależy. Myślę, że gdybyśmy się bliżej poznały... To wszystko by inaczej wyglądało. Rose, chcę Ci pomóc. Chcę pomóc Wam, ponieważ przyjaciele Mario są też moimi przyjaciółmi.
     - Powiesz mu o tym wszystkim? 
     - Nie chcę przed nim niczego ukrywać. W ogóle się dziwię, że nie wsiadł w samochód i nie jechał tu za mną... - zaśmiała się pogodnie. Tak sobie myślę... Nie wydawała się taka zła. Chciała pomóc całkiem obcym sobie ludziom. Nie wyglądała na taką. A jednak... Pozory mylą. 
     - Ann, nie żartuj, proszę Cię - uśmiechnęła się do mnie pokrzepująco, gładząc brzuch. Przez chwilę milczałyśmy, patrząc się na siebie. Bol ustępował, jednakże córeczka dalej szalała.  
     - A z tą sesją to... Twoje zdjęcia są naprawdę świetne! Czemu dopiero teraz się dowiedziałam? 
     - Nie było okazji... - lekko się uśmiechnęłam. 
     Rozmowę kontynuowałyśmy już w pogodniejszych nastrojach. Opowiedziała mi przy okazji co słychać u niego... Moje serce krwawiło, to wszystko... Żeby się nie odbiło źle na mojej córeczce.


tak, ja w siebie też nie wierzę. ale żeby zrobić z AK tę dobrą? Dominika, idiotko. spoko, zobaczycie jeszcze ją w akcji i to nie raz, hihi :v

4 komentarze:

  1. No, no szalona kobieto XD
    Ann tą dobrą xd nie umiem się przekonać XDD
    Tak ma być <3
    Holgi łer ar ju? :D
    Czekam na kolejny
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Holger ;-----;
    Znajdź ją wreszcie ;-; plz ;-;
    No bo tak nie może być no :c
    czekam na kolejny!!<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech w końcu się spotkają :') ileż można na to czekać? Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubisz nas trzymać w niepewności Dominiko XD
    Zrobiła Ann na tą dobrą XD Boże, nie sądziłam, że to u Ciebie przejdzie :D (lubię Ann, ale nie do przesady xd)
    Holger Ty żółwiu znajduj ją szybciej! :3
    Czekam na kolejny kochana <3

    OdpowiedzUsuń