poniedziałek, 8 lutego 2016

Spiel dreizehn

     W święta pojechałem do swojej mamy. Rose została w Monachium, ale z tego, co wiem, to i tak nie będzie się nudzić. Z jednej strony chciałem ją zabrać do Memmingen, ale z drugiej... Nie wiem, jak to będzie w przyszłości. Nie wiem, na czym stoję, czy ona cokolwiek do mnie czuje... A naprawdę nie chcę się przejechać. Jeśli mam zbudować związek, to obie strony muszą być gotowe. A ja? Czy byłem na to gotowy?
     Mama życzyła mi, abym wreszcie się ustatkował i pomyślał o założeniu rodziny. Nie sądzę, abym był na to gotowy. Mam prawie dwadzieścia siedem lat i nie jestem na to gotowy! Nie jestem pewien, czy poradziłbym sobie z karierą i rodziną jednocześnie. Nie jestem nawet pewny tego, czy kocham Rosalie.
     Owszem, podoba mi się, cholernie bardzo. Jest otwartą, śmiałą i wspaniałą kobietą, która zasługuje na kogoś lepszego, niż ja. Nie jestem jej godny, a mimo to... Mam ją tylko dla siebie.
     Do Monachium wróciłem dzień przed sylwestrem. Naładowałem akumulatory w tym czasie, odetchnąłem od zgiełku stolicy Bawarii, ale... No właśnie ale. Czułem się...dziwnie pusty. Jakby mi czegoś brakowało. Tfu, jakie czegoś. Kogoś. A dokładniej Rosalie.
     Tęskniłem za jej dotykiem, za tym słodkim rumieńcem, kiedy tylko mówiłem jej...samą prawdę. Przecież szaleję za nią, jak za nikim innym.

     Porankiem w sylwestra, gdy się przebudziłem, zauważyłem, że dostałem wiadomość. Od Thomasa. "Widzę Cię z Twoją Panną o 19 w "pod Palmami" i ani słowa sprzeciwu!". Wywróciłem oczami, czując taką...dziwną mieszankę uczuć. "Twoją Panną".
     Musiałem teraz ją powiadomić. Jakby Mueller nie umiał wcześniej napisać... Chociaż... Przecież nie było mnie w mieście. Wybrałem numer do dziewczyny, oby odebrała, przecież jest wczesna pora.
     - Rosalie - uśmiechnąłem się, gdy tylko się z nią połączyłem. Chyba ją obudziłem. - Dostaliśmy zaproszenie na sylwestra.
     ~ Chyba coś długo szło... ~ odparła zaspana. Zdecydowanie ją obudziłem. ~ Kiedy i gdzie?
     - 19, klub "pod Palmami"
     ~ Jakbym wiedziała, gdzie to, to byłoby fajnie.
     - Spokojnie, ja wiem, nie zginiesz ze mną - zapewniłem. - Mam nadzieję, że jesteś przygotowana na taką imprezę.
     ~ Ja bym nie była? ~ zaśmiała się. ~ Ja jestem gotowa na wszystko. Nawet na Twoją wizytę za pół godziny.
     - Z chęcią bym wpadł, ale muszę trochę się pomęczyć treningiem...
     ~ A o której będziesz u mnie?
     - W godzinach popołudniowych - założę się, że wywróciła oczami. - Innej wytycznej nie dostaniesz - westchnęła. - Będę kończyć, trening sam się nie odbędzie.
     ~ Będę czekać... Przyjemnego treningu, do zobaczenia ~ nie czekając na moją odpowiedź, rozłączyła się. Po rozmowie z nią od razu przyjemniej chciało mi się trenować. Była takim... Moim osobistym motorem napędowym.
     W trakcie biegania całkowicie się wyłączyłem. Nie myślałem o nikim, nawet o niej, co było strasznie rzadkim zdarzeniem. Po skończonym treningu wziąłem prysznic. Chłodna woda do końca mnie rozbudziła i dała siły na dzisiejszy dzień. Bardzo długi. Także udany.
     Popołudnie nastało bardzo szybko. Zrobiłem sobie zastępstwo obiadu i wybrałem ubrania na wieczór. Jednocześnie zastanawiało mnie to, co założy Rose. Pewnie jak zawsze będzie powalająca i zrobi największą furorę. Na moje usta wkradł się uśmiech, gdy wyobraziłem ją sobie w skąpej sukience, odkrywającej to i owo. Tak kusząco wyglądała... Mmm... Poczułem falę pożądania przebiegającą moje ciało. Jest tylko moja... I niczyja więcej.
     Około godziny piętnastej wyjechałem z domu. Siedzenie samemu, z wybujałą wyobraźnią nieźle mnie pobudziło.
     Po półgodzinie jazdy zatrzymywałem się przed jej kamienicą. Wcale to dziwnie nie wyglądało, jak szedłem do niej, ubrany w garnitur. Trzeba jakoś wyglądać na imprezie takiej rangi.
     Cierpliwie czekałem, aż otworzy, w głowie mając obraz sprzed południa. Gdy otworzyła drzwi, w mojej głowie padła jedna myśl: przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Krótki, koronkowy, biały szlafroczek, a pod nim krwistoczerwona bielizna. Oblizałem wargi, a ona się zaśmiała krótko i wciągnęła mnie do środka.      Zamknąłem drzwi i złapałem ją w talii. Jej miękka skóra pod wpływem mojego dotyku robiła się coraz bardziej gorąca, jej oddech spowalniał i robił się cięższy...
     - Też mi Ciebie brakowało - wyszeptała, wtulając się we mnie. Uniosłem lekko jej głowę i przybliżyłem swoje usta do jej. Ta nie czekając, złączyła je razem. Dodatkowo oplotła mnie nogami w biodrach, a ja złapałem ją za pośladki. Trwaliśmy w tej pozie chwilę, dopóki się nie zorientowała, co dziś jest i czemu jestem tak ubrany.
     - Emm... Powinnam Ci pokazać moją kreację, nieprawdaż? - zsunęła się ze mnie i zabrała się za poprawianie zagnieceń na marynarce. Złapałem ją za nadgarstki i odciągnąłem od ubrania. Uśmiechnęła się zakłopotana i ruszyła przed siebie, a dokładniej do sypialni, w której pewnie skrywał się strój, w którym się dziś chce pokazać.
     - Poczekaj chwilę - wymruczała mi na ucho, znikając w garderobie. Słyszałem materiał opadający na ziemię, świst suwaka numer jeden, głośne westchnięcie, świst suwaka numer dwa i...
     - Cholerny suwak - zaklęła. - Holger, pomóż.
     Zadowolony z siebie ruszyłem do garderoby. Kurdę, moje myśli serio się urzeczywistniają. Dokładnie taka, jaką sobie wyobrażałem.
     - Masz zamiar się tak gapić, czy zapniesz ten piekielny suwak? - zirytowała się odrobinę.
     - Już, już - stanąłem za nią i zabrałem się za zadanie. Wcale tego nie przedłużałem, skądże. Musnąłem ustami jej szyję, a ona zaśmiała się cicho, po czym obróciła się i pocałowała.
     - Moje myśli z Tobą stają się coraz częściej rzeczywistością - szepnąłem znad jej ust, a ona zaśmiała się lekko, odrobinę się odsuwając. Spojrzałem w stronę lustra, przed którym staliśmy. Wyglądaliśmy...naprawdę cudownie. Czy to nie jest jakiś piekielny sen, z którego zaraz się obudzę?


wczoraj zgrzeszyłam śmiertelnie i nie będę tego ukrywać - w dniu wczorajszym, dokłądnie 7.02.16 napisałam ostatnie słowo do tego opowiadania. nie opublikowałam nawet połowy, a mam już wszystko! też w to nie wierzę XD
no to tak... zaraz się zacznie sypać, he hehe. tak tylko ostrzegam

5 komentarzy:

  1. Ania ma takiego banana na twarzy że omfg <3
    To jest takie urocze! Holgi jest taki uroczy że normalnie idealny! *o*
    Ah te suwaki! ^^ Hłehłe.. xddd
    Thomas mój mistrz jest! :D
    Nie mieszaj plis! :c To dobre jest jak jest! Lubiem sielanki ^^
    Czekam na kolejny i nie zawiedź mnie Badstuberowo. :D
    Rozdział zajebisty! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. aww jak uroczo!! ;3
    tylko nie psuj niczego mocno, jak już w ogóle musisz....,-,-,-,-
    Thomas śmieszek jak zwykle XDD
    czekam nn <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodko *.* coś czuję, że coś się stanie na tym sylwku
    czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty łobuzie jeden! XD ja ci dam " zacznie się sypać" xd
    Jak zawsze piękne ❤
    Jak zawsze cudowne ❤
    Jak zawsze wspaniałe ❤
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no.. Ta dwójka zdecydowanie do siebie pasuje! Jestem pewna, że będą tam się dobrze bawić :D
    Czekam na nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń