poniedziałek, 28 grudnia 2015

Spiel sieben

   - Udało się! - zawołał triumfalnie, widząc mnie trzy dni potem. Objął mnie w pasie i okręcił kilkakrotnie dookoła własnej osi. Jego wargi, jak i cała twarz, znalazły się tak blisko mnie. Zdecydowanie za blisko. Oczy błyszczały z ekscytacji i radości. Zatrzymał się, nadal mnie trzymając w talii.
     Patrzyliśmy się na siebie, trzymając tę samą odległość. Brakowało dosłownie milimetrów, nasze nosy się o siebie ocierały, powodując chichoty.
     - Mogę? - spytał się nieśmiało, powoli przesuwając jedną z dłoni wyżej, w stronę policzka.
     - Jak najbardziej - odpowiedziałam, a jego usta trafiły na moje. Wplótł palce w moje włosy, przyciskając mnie do siebie, jak najbardziej się da. Zarzuciłam mu ręce na szyję, przywierając do niego całym ciałem.
     - Rosalie - szepnął, znów spoglądając w moje oczy. Ten błękit mnie pochłaniał, ale chciałam się w nim zatracić. Nakręciłam się, prawda? Ale chyba nie chciałam wrócić. - Czemu tak niesamowita i intrygująca osoba jak Ty musiała się pojawić w moim życiu dopiero teraz?
     - Nie wiem, sama szukam odpowiedzi na to pytanie... - odpowiedziałam zgodnie z tym, co mówiło mi serce.  A chciało mu zaufać i spróbować, co przecież było i jest niemożliwe... Co on może widzieć w całkiem innej warstwie, którą reprezentuję?!
     - Jesteś tak niesamowita, pociągająca... A nadal stanowisz dla mnie obiekt zamknięty. Chcę to poznać, absolutnie wszystko, Rose. Zależy mi na tym, jak na niczym innym.
     Wyglądało na to, że to, co mówił było prawdą. Aż biło od niego tymi uczuciami, tą pozytywną i szczerą energią...
     - Pragnę Cię - dokończył, znów mnie całując. Usłyszałam to, co chciałam usłyszeć, czy to, co usłyszałam? - Wstrzymuję się od chwili, kiedy tylko Cię ujrzałem pierwszy raz. A przy kimś takim jak Ty jest to cholernie trudne - poczułam jego dłonie na pośladkach. Cicho jęknęłam, kładąc głowę na jego ramieniu. 
     - Ciężko mi w to uwierzyć - szepnęłam z bólem. Ciężko, bo wszystko się toczy dookoła tej pseudo afery z jego osobą. Ciężko, bo taki ktoś jak on pragnie kogoś takiego, jak ja.
     - Chodzi tu o pieniądze, prawda? - spytał, śmiejąc się kpiarsko. - Wystarczy jeden telefon do Brooklyna i po sprawie. 
     - To zadzwoń - spojrzałam na niego przez zaszklone oczy. Naprawdę chce tego? - Jeśli zadzwonisz, to odejdę z agencji. 
     Puścił mnie, po czym skierował się do sąsiedniego pomieszczenia, z którego wrócił po chwili, trzymając w dłoni telefon. Przyłożył go do ucha. Jego oczy błądziły po moim ciele od góry do dołu i z powrotem. 
     - Witaj, Brook - powiedzial w pełni skupiony. - Chcę przerwać to zlecenie.
     Zdenerwowałam się. Jak to brzmiało! Jakby coś mu się we mnie nie spodobało... Ugh. 
     - Nie martw się, nikt się o tym nie dowie. Możesz ją zwolnić, sama wyraziła na to zgodę - posłał w moją stronę słodki uśmiech, który nadal przyprawiał o palpitacje. - Dzięki, do usłyszenia. 
Wsunął urządzenie do kieszeni, a po chwili znów był przy mnie. 
     - Jesteś wolna - znów to źle zabrzmiało. - Ale to nie znaczy, że nie jesteś moja - warknął mi na ucho, zaciskając palce na moich biodrach. Dwa ostatnie słowa uderzyły we mnie jak woda sodowa. Sam mnie jeszcze nakręcał, a to może się źle skończyć...

     Siedziałam w biurze szefa, a on stał w oknie, podpierając się o parapet. Patrzył się na mnie nad wyraz spokojnie, trawił moje słowa.
     - Ale dlaczego chcesz się zwolnić - wydostało się z jego warg wraz z głośniejszym odetchnięciem.
     - Zrobiłam to, co miałam zrobić, teraz chcę zacząć coś nowego.
     Zacisnął wargi i ruszył przed siebie. Sięgnął po pomoc do szuflady sosnowego biurka. Wyciągnął z niego teczkę i kartkę, którą mi podsunął, nie mówiąc nic. Zwolnienie. Za porozumieniem obu stron.      Bez zastanowienia je podpisałam i wyszłam, nie czekając na słowa pożegnania. Kierowałam się korytarzem do wyjścia, gdy wpadłam na Anę.
     - Oszalałaś, prawda?! - krzyknęła, a ja pokręciłam przecząco głową. Może oszalałam, ale nie miałam zamiaru tego przyznawać przed nią. - Mówiłam Ci, że masz się nie dać omamić, a co zrobiłaś? Dałaś się!
     - On jest inny - odparłam z powagą. Przymknęła oczy, nie chcąc wybuchnąć.
     - Zobaczysz, z początku będzie tak bajecznie, a potem... Znudzisz mu się i znajdzie inną - zakończyła swój wywód i odeszła. Prychnęłam, ruszając dalej.
     Wsiadłam do auta i ruszyłam do siebie. W połowie drogi dostałam SMSa. Od niego.
     Holger: I jak? - pisał.
     Ja: Odeszłam. - poczułam niewysłowioną... Ulgę? Poczucie wolności? Skończyłam z tym, osiągnęłam swój cel. Pora zacząć coś nowego. Ponownie spełnię swoje marzenie, może wreszcie na stałe? Może to tu jest moja mała ojczyzna?
     Śpiewałam radośnie piosenki lecące w radio, dopóki nie dojechałam pod swoje mieszkanie. Wbiegłam po schodach na drugie piętro. Tryskałam energią. Nie musiałam już czekać na kolejne zlecenie. Czemu ja to w ogóle robiłam? Fakt, przecież przez to miałam pieniędzy jak lodu.
     - Zaczynam od nowa - powiedziałam sama do siebie. Zgłupiałam, oszalałam.
     Ile musiałam przyjąć zleceń, aby się od tego odciąć? Wystarczająco dużo. Oraz to jedno. Dokładnie to, które otworzyło mi oczy. Ale nie mogę się szybko dać, po prostu nie mogę.


witam, witam! zadowolone, że Rosalie odeszła? XD 
tak się rozpędziłam w te święta, że napisałam osiem rozdziałów tutaj XD 

P.S. W spisie treści można już zobaczyć, kiedy mniej więcej można się spodziewać początku kolejnej części XD

6 komentarzy:

  1. odeszła lalal xd ale znając ciebie to znowu coś tu wykombinujesz i fajnie nie będzie :c dawaj kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo zadowolona! :3 Oby tak dalej XD Haha xd Już myślałam że zagnieździ się na wieki :D
    Rozdział świetny i nie mogę się doczekać kolejnego kochana! :*
    Nie możesz opublikować ośmiu na raz? ^^ Hahaha xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Dominiko! :D
    Zaskakujesz mnie z każdym nowym rozdziałem XD
    Przepiękne ❤ cudowne ❤
    Holger normalnie ją wzrokiem pożera ahahah XD
    (Csi.. Moja wyobraźnia po prostu zaczęła działać XD)
    Czekam na kolejny
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  4. nonono bardzo jestem z takiego obrotu sprawy zadowolona!!
    czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  5. TAAAAK! Bardzo jestem zadowolona, że w końcu uwolniła się od swojej pracy.. Nie przypadła mi do gustu :D
    Czekam na nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń