Huczało mi w głowie od dobrych piętnastu minut, od chwili, kiedy to mnie pocałował. Przecież to dla niego nic nie znaczy, słyszałam złośliwy głosik w głowie. Takich idiotek jak Ty może mieć na pęczki.
Wiem, że może. A mnie spotkało to "szczęście", czy też zaszczyt i to ja zostałam tą idiotką, która niepotrzebnie się nakręca. Ale co zrobię, skoro nie potrafię tego zatrzymać? Na pewno się zauroczyłam jego osobą. Tym, co robił, jak się zachowywał w stosunku do mnie... Prędzej, czy później tak by się to skończyło.
Sprawiałam wrażenie zasłuchanej w to, o czym rozmawia grupka mężczyzn, chociaż tak naprawdę nic do mnie nie docierało. A ten siedział obok mnie, nie zdając sobie sprawy z tego, co robi chociażby najmniejszym gestem, kierowanym w moją stronę.
Przy auli wypowiadali się wszyscy, począwszy od trenera i prezesa, a na zawodnikach skończywszy. Omawiano nie tylko kwestię zbliżających się świąt, ale także przedstawiano to, co udało się osiągnąć do tej pory w tym sezonie, oraz to, co czeka zawodników tuż po przerwie zimowej. A cele to mają wysokie, naprawdę...
- Nowy świat, prawda? - spytał, gdy tylko znaleźliśmy się sami w ten chłodny wieczór. Impreza miała się ku końcowi, goście już powoli się rozjeżdżali. Został prezes oraz niewielka część zespołu, fotoreporteży już dawno się zmyli, więc cała akcja na dziś się skończyła, mogliśmy wrócić do "normalności". Staliśmy na tarasie, zachwycając się widokiem nieba pełnego gwiazd.
- Tak bardzo - uśmiechnęłam się lekko. - I to jest takie... Niesamowite.
- Planujesz otworzyć studio fotograficzne? - podjął temat poruszany kilka godzin temu.
- W Dreźnie miałam, mówiłam Ci o tym. Tu też chciałam, ale... Najpierw muszę się dorobić. Na szczęście już tak dużo nie brakuje i marzenie niedługo znów stanie się rzeczywistością - chyba trochę się rozmarzyłam.
- Pomóc Ci w czymś z tym związanym? - zaoferował się. - Zawsze możesz dorobić sobie jako fotograf u nas, bez problemu mógłbym Ci to załatwić - czemu musiałam wyobrażać to sobie jako chęć bycia bliżej mnie? Przecież tak na pewno nie jest, kiedy wreszcie przestanę się rozdrabniać nad tym, co nie istnieje?
- To miłe i to bardzo, ale podziękuję. Chcę sama coś osiągnąć.
- Pamiętaj, jeśli będziesz chciała, to moja propozycja zawsze jest otwarta.
- Dziękuję, ale spokojnie, umiem sobie sama poradzić.
Patrzył się na mnie bez słowa. Jego oczy sprawiały wrażenie, jakby chciał zapamiętać wszystko, każdy najdrobniejszy detal. Tak się na nim skupiłam, że nie zauważyłam nawet tego, że dystans między nami raptownie się zmniejszył. Czułam dziwne prądy, które mnie do niego ciągnęły. Schwycił mnie w pasie, przypierając do barierki. Zadarłam głowę do góry, aby na niego spojrzeć. Po co robił tę szopkę, skoro nikogo nie było tuż obok?
Przeniosłam swoje dłonie z barierki na jego klatkę piersiową, a następnie wyżej, przez szyję na policzki. Nie umiałam nad tym zapanować, a w dodatku, kiedy sam to kreował...
Moja uwaga skupiła się tylko na tych cudnych oczach, które powoli zbliżały się coraz bardziej. Serce zwalniało, oddech podobnie, nie doskwierał mi nawet chłód, a wręcz przeciwnie - było mi niesamowicie gorąco, a ciepło rozprzestrzenialo się po całym ciele od miejsca, gdzie mnie trzymał.
- Nigdy w życiu nie chciałem postąpić tak niezgodnie z wszelkimi normami jak dziś. Nie potrafię wyjaśnić tego, co mnie ciągnie do Ciebie. Po prostu nie umiem - wyszeptał ledwosłyszalnie, gdy dzieliły nas raptem milimetry.
- Nikt Ci nie broni działać wbrew przepisom - odpowiedziałam, a on się zaśmiał. Po chwili nastąpiło to, na co czekałam od chwili, kiedy to pocałował mnie przy wszystkich.
Jego język bez zawahania ruszył na spotkanie z moim. Jęknęłam, czując jak silne dłonie mocniej zaciskają się na biodrach. Wręcz się uwiesiłam na nim, a czułam, że to dalej nie jest tak blisko jakbym chciała.
Poczułam dziwne ciepło wewnątrz, gdy tylko się połączyły. Dziwiło mnie to, że jeszcze się trzymam, jak każdy nasz kontakt przyprawia mnie o wewnętrzny rozpad. Nie chciałam tego kończyć, zresztą, skoro sam zaczął, to sam powinien zaprzestać...
To zlecenie mogłoby się nigdy nie skończyć. Ale wiem, że nadejdzie ten koszmarny dzień, kiedy powie, że wystarczy udawania, że czas, aby każde z nas poszło swoją drogą, rzecz jasna w pojedynkę. Bałam się tego dnia.
W mojej głowie rozbrzmiały się słowa Any, abym mu się nie dała. Dobre sobie, ciekawe, czy dalej by tak mówiła, gdyby sama miała kogoś takiego jak on przed sobą.
W pewnym momencie to przerwał. Odsunął się na kilka centymetrów, po czym pogładził mnie po policzku.
- Słodko się rumienisz - przejechał językiem po wargach, a moje policzki zapłonęły żywym ogniem.
Jego dłoń przesunęła się na podbródek i uniosła go ku górze, znów łącząc nasze usta razem. Tym razem ta czułość była... Całkiem inna. Odczuwałam, że się do tego nie zmusza, a nawet... Czerpie z tego przyjemność i pewnego rodzaju satysfakcję... Chociaż może znów mi się to wydaje?
- Oh, tu jesteście - powiedział Thiago, przez co odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. - Wracacie, czy planujecie zostać tu do rana?
- Wracamy - wtuliłam się w jego klatkę piersiową, czując, że to miejsce jest dla mnie najbardziej odpowiednim.
Wiem, że może. A mnie spotkało to "szczęście", czy też zaszczyt i to ja zostałam tą idiotką, która niepotrzebnie się nakręca. Ale co zrobię, skoro nie potrafię tego zatrzymać? Na pewno się zauroczyłam jego osobą. Tym, co robił, jak się zachowywał w stosunku do mnie... Prędzej, czy później tak by się to skończyło.
Sprawiałam wrażenie zasłuchanej w to, o czym rozmawia grupka mężczyzn, chociaż tak naprawdę nic do mnie nie docierało. A ten siedział obok mnie, nie zdając sobie sprawy z tego, co robi chociażby najmniejszym gestem, kierowanym w moją stronę.
Przy auli wypowiadali się wszyscy, począwszy od trenera i prezesa, a na zawodnikach skończywszy. Omawiano nie tylko kwestię zbliżających się świąt, ale także przedstawiano to, co udało się osiągnąć do tej pory w tym sezonie, oraz to, co czeka zawodników tuż po przerwie zimowej. A cele to mają wysokie, naprawdę...
- Nowy świat, prawda? - spytał, gdy tylko znaleźliśmy się sami w ten chłodny wieczór. Impreza miała się ku końcowi, goście już powoli się rozjeżdżali. Został prezes oraz niewielka część zespołu, fotoreporteży już dawno się zmyli, więc cała akcja na dziś się skończyła, mogliśmy wrócić do "normalności". Staliśmy na tarasie, zachwycając się widokiem nieba pełnego gwiazd.
- Tak bardzo - uśmiechnęłam się lekko. - I to jest takie... Niesamowite.
- Planujesz otworzyć studio fotograficzne? - podjął temat poruszany kilka godzin temu.
- W Dreźnie miałam, mówiłam Ci o tym. Tu też chciałam, ale... Najpierw muszę się dorobić. Na szczęście już tak dużo nie brakuje i marzenie niedługo znów stanie się rzeczywistością - chyba trochę się rozmarzyłam.
- Pomóc Ci w czymś z tym związanym? - zaoferował się. - Zawsze możesz dorobić sobie jako fotograf u nas, bez problemu mógłbym Ci to załatwić - czemu musiałam wyobrażać to sobie jako chęć bycia bliżej mnie? Przecież tak na pewno nie jest, kiedy wreszcie przestanę się rozdrabniać nad tym, co nie istnieje?
- To miłe i to bardzo, ale podziękuję. Chcę sama coś osiągnąć.
- Pamiętaj, jeśli będziesz chciała, to moja propozycja zawsze jest otwarta.
- Dziękuję, ale spokojnie, umiem sobie sama poradzić.
Patrzył się na mnie bez słowa. Jego oczy sprawiały wrażenie, jakby chciał zapamiętać wszystko, każdy najdrobniejszy detal. Tak się na nim skupiłam, że nie zauważyłam nawet tego, że dystans między nami raptownie się zmniejszył. Czułam dziwne prądy, które mnie do niego ciągnęły. Schwycił mnie w pasie, przypierając do barierki. Zadarłam głowę do góry, aby na niego spojrzeć. Po co robił tę szopkę, skoro nikogo nie było tuż obok?
Przeniosłam swoje dłonie z barierki na jego klatkę piersiową, a następnie wyżej, przez szyję na policzki. Nie umiałam nad tym zapanować, a w dodatku, kiedy sam to kreował...
Moja uwaga skupiła się tylko na tych cudnych oczach, które powoli zbliżały się coraz bardziej. Serce zwalniało, oddech podobnie, nie doskwierał mi nawet chłód, a wręcz przeciwnie - było mi niesamowicie gorąco, a ciepło rozprzestrzenialo się po całym ciele od miejsca, gdzie mnie trzymał.
- Nigdy w życiu nie chciałem postąpić tak niezgodnie z wszelkimi normami jak dziś. Nie potrafię wyjaśnić tego, co mnie ciągnie do Ciebie. Po prostu nie umiem - wyszeptał ledwosłyszalnie, gdy dzieliły nas raptem milimetry.
- Nikt Ci nie broni działać wbrew przepisom - odpowiedziałam, a on się zaśmiał. Po chwili nastąpiło to, na co czekałam od chwili, kiedy to pocałował mnie przy wszystkich.
Jego język bez zawahania ruszył na spotkanie z moim. Jęknęłam, czując jak silne dłonie mocniej zaciskają się na biodrach. Wręcz się uwiesiłam na nim, a czułam, że to dalej nie jest tak blisko jakbym chciała.
Poczułam dziwne ciepło wewnątrz, gdy tylko się połączyły. Dziwiło mnie to, że jeszcze się trzymam, jak każdy nasz kontakt przyprawia mnie o wewnętrzny rozpad. Nie chciałam tego kończyć, zresztą, skoro sam zaczął, to sam powinien zaprzestać...
To zlecenie mogłoby się nigdy nie skończyć. Ale wiem, że nadejdzie ten koszmarny dzień, kiedy powie, że wystarczy udawania, że czas, aby każde z nas poszło swoją drogą, rzecz jasna w pojedynkę. Bałam się tego dnia.
W mojej głowie rozbrzmiały się słowa Any, abym mu się nie dała. Dobre sobie, ciekawe, czy dalej by tak mówiła, gdyby sama miała kogoś takiego jak on przed sobą.
W pewnym momencie to przerwał. Odsunął się na kilka centymetrów, po czym pogładził mnie po policzku.
- Słodko się rumienisz - przejechał językiem po wargach, a moje policzki zapłonęły żywym ogniem.
Jego dłoń przesunęła się na podbródek i uniosła go ku górze, znów łącząc nasze usta razem. Tym razem ta czułość była... Całkiem inna. Odczuwałam, że się do tego nie zmusza, a nawet... Czerpie z tego przyjemność i pewnego rodzaju satysfakcję... Chociaż może znów mi się to wydaje?
- Oh, tu jesteście - powiedział Thiago, przez co odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. - Wracacie, czy planujecie zostać tu do rana?
- Wracamy - wtuliłam się w jego klatkę piersiową, czując, że to miejsce jest dla mnie najbardziej odpowiednim.
witam w przedostatnim rozdziale w tym roku! :) podoba się jakoś, czy tak średnio? :v

Uuu bejbe, bejbe nanananana ? Co ja robie ze swoim życiem? XD
OdpowiedzUsuńOczywiście, że się podoba. Bardzo się podoba. Nie ma opcji, żeby się nie podobał! XDD
Cudo ❤ cudeńko ❤
Rozpłynęłam się <3
Oni już dawno przestali udawać prawda? <33 xdd
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
Ojej tyle miłości i słodkości :o <3
OdpowiedzUsuńOni chyba naprawdę się w sobie zakochali *.* Chyba że coś planujesz zmienić... To Ci wbije do tego Rypina na chate XDDD
Rozdział niesamowity i cudowny! <3
Czekam na więcej! ;3
Pozdrawiam! :D
omg, jak słodko *_*
OdpowiedzUsuńkurczę, no bardzo się podoba! I mam nadzieję, że nie zamierzasz przerywać tej sielanki :v
czekam nn!
Rozdział bardzo słodki.. Miło się czytało :) Wydaje się, że obydwoje są zainteresowani swoimi osobami, więc nie widzę tu żadnego problemu..
OdpowiedzUsuńCzekam na nowość!
Słodko *.*ale coś czuje, że nie na długo XD czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń