Przez całą drogę do wejścia do lokalu towarzyszyły nam dźwięki fleszu oraz głosów fotografów. Moja dłoń nerwowo ściskała jego, w środku cała się denerwowałam. Na zewnątrz na szczęście zachowywałam pozory normalności.
Spoglądał na mnie cały czas. Jego oczy były radośniejsze, niż zazwyczaj. To jest możliwe, żeby były jeszcze bardziej przyciągające? Na jego wargach nieprzerwanie gościł uśmiech, zastanawiał mnie fakt, czy wymuszał go, czy było to naturalne.
- Dużo się ich zebrało - mruknął mi na ucho, a ja nerwowo zachichotałam. - Uda się.
- Innej opcji nie widzę - odszepnęłam, lekko unosząc kąciki ust ku górze.
- Holger! - zawołał kobiecy głos. Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Lisa! Thomas! - para podeszła do nas, a mężczyzna zlustrował mnie spojrzeniem od góry do dołu.
- Nic się nie chwaliłeś, że kogoś masz - powiedział, przenosząc wzrok na Badstubera. Ten się zaśmiał, puszczając moją dłoń i obejmując w pasie.
Gdybym tylko mogła, to zamieniłabym się z fotografami. Fotografia to moja pasja, z którą wiązałam swoją przyszłość. Wiązałam... Dobre słowo. Przecież dziś skończyłam całkiem inaczej - prawie jak udomowiona dziwka, nieprawdaż? Robiłam wszystko, co chciał, w dodatku za pieniądze. Chociaż w Dreźnie nieźle sobie radziłam, miałam własne studio, które... Musiałam zamknąć.
- A wiesz... Tak jakoś nie było okazji, aby się pochwalić.
Lisa skupiła się na mnie. Jej zielone oczy obserowały każdy detal mojej twarzy. Wydawało mi się, czy próbowała się czegoś doszukać?
- Skądś Cię kojarzę... - zaczęła pododnym tonem. - Lisa Mueller.
Po usłyszeniu tego nazwiska doznałam jakby olśnienia. Kiedyś miałam sesję, jeszcze w Dreźnie z jedną z dżokejek o tym nazwisku. Jeszcze raz na nią spojrzałam. Tak, to ona.
- Drezno, rok temu? - po chwili jej twarz rozświetlił szeroki uśmiech. Niemal taki sam, jak na zdjęciach, które zawsze zachowuję - Najlepsza sesja mojego życia - nie powiem, że nie zrobiło mi się miło z tego powodu, że jeszcze ktoś pamięta.
- Cieszę się, że podobała! - klasnęłam w dłonie, a mężczyźni się na nas spojrzeli. Holger wiedział o tym, czym się zajmowałam przed przyjazdem do Monachium, ale za nic w świecie się nie spodziewał, że ktoś będzie mnie znał... W jego oczach dojrzałam cień strachu.
- W Monachium też to kontynuujesz? - westchnęłam ciężej.
- Niedawno się przeprowadziłam i nie miałam jeszcze jak ogarnąć tego wszystkiego. Ale planuję wrócić, spokojnie, dla Ciebie będę miałą miejsce na specjalną sesję - wyszczerzyłam się.
- Chodźcie, co będziemy stali tak na środku przejścia? - wtrącił się Thomas. - Pogadacie później, wszyscy już na nas czekają.
Za nic w świecie nie spodziewałam się tego, że trafię tu na nią. Myślałam, że to jednorazowa przygoda, no chyba, że tak by się jej to spodobało, że znów by się odezwała. A tu proszę, miła niespodzianka. Szczerze? Z chęcią bym tu otworzyła studio, muszę się nad tym zastanowić.
Poznałam także pozostałe partnerki piłkarzy Bayernu, niektóre kojarzyłam z twarzy, przecież w większości to modelki, których twarze migają mina bilbordach, albo różnego rodzaju czasopismach.
Dużo rozmawiałam z Lisą, która podsunęła mi kolejną klientkę, a swoją przyjaciółkę - Sarę Brandner. Miło mi się z nią rozmawiało, ale poznałam już to wtedy, w trakcie tamtej sesji. Promieniowała takim optymizmem, jak nikt, no może poza Holgerem. Czułam, że nasze kontakty mogą być tylko lepsze.
Dzięki temu zyskałam też pewność siebie i zdenerwowanie wraz ze strachem zniknęło. Na całe szczęście. Holger pochłonięty był rozmową ze swoimi przyjaciółmi i kolegami, których mi przedstawiał. Dziwili się moim widokiem, ale nie pytali, skąd i od kiedy się znamy. Ale to tak na razie.
Dookoła kręciło się pełno kamerzystów oraz fotografów. Starałam się nie zaprzątać nimi głowy, to codzienność dla tych wszystkich kobiet, które są tutaj. Próbowałam się poczuć jak one, tak... beztrosko, luźno, swobodnie. Z czasem mi się udało, co Holger przyjął z ogromną ulgą.
Panująca atmosfera kusiła do tego, aby się rozluźnić.
- Hej, jestem Nina - odezwała się do mnie niska blondynka, gdy siedziałam sama. Holger zniknął na chwilę ze swoimi przyjaciółmi. - Widzę, że jesteś tu nowa... Od Holgiego, tak? - potwierdziłam, a na się uśmiechnęła. - Spokojnie, nie denerwuj się niczym, każda z nas też miała tu swoją pierwszą wizytę... I jak widzisz, każda z nas to przeszła.
- Rosalie, miło mi - dalej sprawiam wrażenie zdenerwowania? Gdzie? Przecież już było dobrze. - Nie, już jest dobrze, na początku chwilę czułam się nieswojo, ale gdy poczułam atmosferę panującą tutaj... Polepszyło mi się.
- Nareszcie naszy indywidualista znalazł sobie miłość - grymas radości nie schodził jej z twarzy. Zaraziłam się, sama się szczerząc.
- Oh, tu jesteś - usłyszałam całkiem sobie nieznany męski głos. - Widzę, że pomagasz naszej nowej siostrzyczce - mówił to wysoki blondyn, który miał na imię Manuel. Manuel Neuer, pierwszy bramkarz Bayernu. - Już Ci nawiał? - zaśmiał się, mówiąc to do mnie.
- No, niestety... Ale wróci, jak kocha to wróci - poczułam niesamowite ukłucie w sercu. Przecież mnie nie kocha, więc po jaką cholerę ma wrócić? Westchnęłam cichutko, a Neuer wraz z panną Weiss dosiedli się do mnie.
Rozmawialiśmy... Na luzie. O wszystkim i o niczym. Prócz tego, że Manuel był jednym z najlepszych bramkarzy świata, to był także normalnym człowiekiem, o czym na całe szczęście nie zapomniał. A poza Niną świata nie widział! Przynajmniej tak sądziłam. Tak bardzo bym chciała, aby ktoś też tak mnie pokochał, jak on ją...
- Rose - usłyszałam ten głos, którego tak bardzo teraz potrzebowałam. Zajął miejsce obok mnie i splótł nasze palce razem. Jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej, czułam na twarzy jego rozpalony oddech. Wszystko znajdujące się koło nas zatrzymało się dokładnie w tej chwili, gdy jego wargi naparły na moje. Poczułam się jak w raju, które nosiło jego imię...
Spoglądał na mnie cały czas. Jego oczy były radośniejsze, niż zazwyczaj. To jest możliwe, żeby były jeszcze bardziej przyciągające? Na jego wargach nieprzerwanie gościł uśmiech, zastanawiał mnie fakt, czy wymuszał go, czy było to naturalne.
- Dużo się ich zebrało - mruknął mi na ucho, a ja nerwowo zachichotałam. - Uda się.
- Innej opcji nie widzę - odszepnęłam, lekko unosząc kąciki ust ku górze.
- Holger! - zawołał kobiecy głos. Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Lisa! Thomas! - para podeszła do nas, a mężczyzna zlustrował mnie spojrzeniem od góry do dołu.
- Nic się nie chwaliłeś, że kogoś masz - powiedział, przenosząc wzrok na Badstubera. Ten się zaśmiał, puszczając moją dłoń i obejmując w pasie.
Gdybym tylko mogła, to zamieniłabym się z fotografami. Fotografia to moja pasja, z którą wiązałam swoją przyszłość. Wiązałam... Dobre słowo. Przecież dziś skończyłam całkiem inaczej - prawie jak udomowiona dziwka, nieprawdaż? Robiłam wszystko, co chciał, w dodatku za pieniądze. Chociaż w Dreźnie nieźle sobie radziłam, miałam własne studio, które... Musiałam zamknąć.
- A wiesz... Tak jakoś nie było okazji, aby się pochwalić.
Lisa skupiła się na mnie. Jej zielone oczy obserowały każdy detal mojej twarzy. Wydawało mi się, czy próbowała się czegoś doszukać?
- Skądś Cię kojarzę... - zaczęła pododnym tonem. - Lisa Mueller.
Po usłyszeniu tego nazwiska doznałam jakby olśnienia. Kiedyś miałam sesję, jeszcze w Dreźnie z jedną z dżokejek o tym nazwisku. Jeszcze raz na nią spojrzałam. Tak, to ona.
- Drezno, rok temu? - po chwili jej twarz rozświetlił szeroki uśmiech. Niemal taki sam, jak na zdjęciach, które zawsze zachowuję - Najlepsza sesja mojego życia - nie powiem, że nie zrobiło mi się miło z tego powodu, że jeszcze ktoś pamięta.
- Cieszę się, że podobała! - klasnęłam w dłonie, a mężczyźni się na nas spojrzeli. Holger wiedział o tym, czym się zajmowałam przed przyjazdem do Monachium, ale za nic w świecie się nie spodziewał, że ktoś będzie mnie znał... W jego oczach dojrzałam cień strachu.
- W Monachium też to kontynuujesz? - westchnęłam ciężej.
- Niedawno się przeprowadziłam i nie miałam jeszcze jak ogarnąć tego wszystkiego. Ale planuję wrócić, spokojnie, dla Ciebie będę miałą miejsce na specjalną sesję - wyszczerzyłam się.
- Chodźcie, co będziemy stali tak na środku przejścia? - wtrącił się Thomas. - Pogadacie później, wszyscy już na nas czekają.
Za nic w świecie nie spodziewałam się tego, że trafię tu na nią. Myślałam, że to jednorazowa przygoda, no chyba, że tak by się jej to spodobało, że znów by się odezwała. A tu proszę, miła niespodzianka. Szczerze? Z chęcią bym tu otworzyła studio, muszę się nad tym zastanowić.
Poznałam także pozostałe partnerki piłkarzy Bayernu, niektóre kojarzyłam z twarzy, przecież w większości to modelki, których twarze migają mina bilbordach, albo różnego rodzaju czasopismach.
Dużo rozmawiałam z Lisą, która podsunęła mi kolejną klientkę, a swoją przyjaciółkę - Sarę Brandner. Miło mi się z nią rozmawiało, ale poznałam już to wtedy, w trakcie tamtej sesji. Promieniowała takim optymizmem, jak nikt, no może poza Holgerem. Czułam, że nasze kontakty mogą być tylko lepsze.
Dzięki temu zyskałam też pewność siebie i zdenerwowanie wraz ze strachem zniknęło. Na całe szczęście. Holger pochłonięty był rozmową ze swoimi przyjaciółmi i kolegami, których mi przedstawiał. Dziwili się moim widokiem, ale nie pytali, skąd i od kiedy się znamy. Ale to tak na razie.
Dookoła kręciło się pełno kamerzystów oraz fotografów. Starałam się nie zaprzątać nimi głowy, to codzienność dla tych wszystkich kobiet, które są tutaj. Próbowałam się poczuć jak one, tak... beztrosko, luźno, swobodnie. Z czasem mi się udało, co Holger przyjął z ogromną ulgą.
Panująca atmosfera kusiła do tego, aby się rozluźnić.
- Hej, jestem Nina - odezwała się do mnie niska blondynka, gdy siedziałam sama. Holger zniknął na chwilę ze swoimi przyjaciółmi. - Widzę, że jesteś tu nowa... Od Holgiego, tak? - potwierdziłam, a na się uśmiechnęła. - Spokojnie, nie denerwuj się niczym, każda z nas też miała tu swoją pierwszą wizytę... I jak widzisz, każda z nas to przeszła.
- Rosalie, miło mi - dalej sprawiam wrażenie zdenerwowania? Gdzie? Przecież już było dobrze. - Nie, już jest dobrze, na początku chwilę czułam się nieswojo, ale gdy poczułam atmosferę panującą tutaj... Polepszyło mi się.
- Nareszcie naszy indywidualista znalazł sobie miłość - grymas radości nie schodził jej z twarzy. Zaraziłam się, sama się szczerząc.
- Oh, tu jesteś - usłyszałam całkiem sobie nieznany męski głos. - Widzę, że pomagasz naszej nowej siostrzyczce - mówił to wysoki blondyn, który miał na imię Manuel. Manuel Neuer, pierwszy bramkarz Bayernu. - Już Ci nawiał? - zaśmiał się, mówiąc to do mnie.
- No, niestety... Ale wróci, jak kocha to wróci - poczułam niesamowite ukłucie w sercu. Przecież mnie nie kocha, więc po jaką cholerę ma wrócić? Westchnęłam cichutko, a Neuer wraz z panną Weiss dosiedli się do mnie.
Rozmawialiśmy... Na luzie. O wszystkim i o niczym. Prócz tego, że Manuel był jednym z najlepszych bramkarzy świata, to był także normalnym człowiekiem, o czym na całe szczęście nie zapomniał. A poza Niną świata nie widział! Przynajmniej tak sądziłam. Tak bardzo bym chciała, aby ktoś też tak mnie pokochał, jak on ją...
- Rose - usłyszałam ten głos, którego tak bardzo teraz potrzebowałam. Zajął miejsce obok mnie i splótł nasze palce razem. Jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej, czułam na twarzy jego rozpalony oddech. Wszystko znajdujące się koło nas zatrzymało się dokładnie w tej chwili, gdy jego wargi naparły na moje. Poczułam się jak w raju, które nosiło jego imię...
![]() |
| HOLGI JA CIĘ BŁAGAM, GRAJ ŁAGODNIEJ, BO ZEJDĘ NA ZAWAŁ, A MAM JESZCZE DO PRZEŻYCIA CAŁE ŻYCIE |
to jak się Wam podoba? :) gra coraz mniej przypomina grę...xDDDD

Boziu kocham kocham kocham <3 "Jak kocha to wróci" kocha kocha :D A i Neuer -_- Grr... Nie dawaj go już w blogu pliz :D czekam.na kolejny :)
OdpowiedzUsuńOhohoho dzieje, się dzieje xdd
OdpowiedzUsuńObie strony sie są sobie obojętne <333
Cudeńko ❤
Buziaki :***
ohohoho
OdpowiedzUsuńjest spokojnie - i tak ma pozostać!
a rozdział jak zawsze cudowny <3
czekam nn!
Rzeczywiście.. Z jej strony nie ma już gry, ale nie wiemy co czuje piłkarz. Niby mu się podobała, ale to chyba nie wszystko.. Czekam na nowość :)
OdpowiedzUsuńO matko :D Coś za spokojnie się zrobiło, a to nie podobne do Ciebie xdd
OdpowiedzUsuńRozdział taki słodki i uroczy! :3
Czekam na kolejny! <3
Haha nawet Neuer z Niną się znaleźli xD Ciekawe czy między Lisą i Rosalie narodzi się przyjaźń ;) Mam nadzieję, że ze strony Holgiego także nie ma już gry... Już nie mogę się doczekać, aż wyjaśni się sprawa z jej pracą :)
OdpowiedzUsuń