poniedziałek, 30 listopada 2015

Spiel drei

     Od tej sytuacji z parku minęły dwa dni. Miałam wtedy ogromną pokusę, aby choć przez chwilę zasmakować jego warg... Ale wiem, że to nie jest możliwe, przecież on nie mógłby nawet być z kimś takim jak ja. Te spotkania może były złym pomysłem?...
     Ale na sam jego widok mięknie mi serce i zapominam o bożym świecie. Za bardzo się nakręcałam, a nie powinnam, prawda? Ale było to wyższe ode mnie. Na samą wizję jego radosnych oczu, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Zastanawiało mnie, czy on też tak reagował, ale momentalnie schodziłam na ziemię. Jestem nic nieznacząca, są lepsze ode mnie, a jestem mu potrzebna tylko po to, by media dały mu spokój. NIC WIĘCEJ.
     - Nic więcej - szepnęłam do siebie, próbując wrócić do rzeczywistości. Jechałam do niego, powiedział, że mam się przygotować na jakąś większą niespodziankę. Ciekawe, co planował...
     - Jak zawsze zniewalająca - skomplementował, gdy tylko zdjęłam płaszcz. będąc już u niego. Miałam na sobie krwistoczerwoną sukienkę przed kolano. Przygryzłam wargę, pomalowana szminką w tym samym kolorze, uśmiechając się lekko. Gdy był wystarczająco blisko, musnął ustami mój policzek. Wciągnęłam powietrze nosem, uwielbiałam zapach jego perfum, który wręcz mnie hipnotyzował.
     Złapał mnie za rękę i poprowadził do środka, gdzie przywitał mnie stół zastawiony dla dwóch osób.
     - Pójdę po wino, a Ty zajmij miejsce przy stoliku - szepnął mi na ucho, puszczając moją dłoń. Zajęłam miejsce naprzeciw talerza z Conchiglie.
     Wrócił dosłonie po chwili, nalał czerwonej cieczy do przygotowanych wcześniej naczyń. Podał mi jedno z nich, stając tuż obok mnie. Przechylił kieliszek w moją stronę, uśmiechając się w moją stronę.
     - A za co ten toast?
     - A za naszą współpracę, która z każdym dniem kwitnie coraz bardziej - puknął lekko swoim kieliszkiem o mój i upił łyk wina. Uczyniłam to samo. - Idealnie dobrałaś strój - zaśmiał się cicho, ponownie na mnie spoglądając.
     - No widzisz, zdarza się - uśmiechnęłam się szeroko. Powrócił na swoje miejsce, cały czas na mnie spoglądając
     Delektowaliśmy się jedzeniem, zabawiając się wzajemną rozmową dosłownie o wszystkim. Czułam, że bez przerwy mnie obserwuje, jakikolwiek mój ruch, a każde słowo, jakie wypowiem, spija jak najlepszy trunek... Chociaż może miałam mylne wrażenie?
     Po zjedzonym posiłku zmieniliśmy miejsce - znaleźliśmy się w salonie, a dokładniej na kanapie. Załączył nastrojową muzyczkę w tle, na co wywróciłam oczami. Znów zapełnił kieliszki winem.
     - Wiesz, że prowadzę, muszę jakoś wrócić do domu - spojrzałam na niego pobłażliwie.
     - Ale kto Ci powiedział, że koniecznie musisz wracać do domu?
     - Chciałbyś, abym została?
     - Dlaczego nie? - odłożył używane przez siebie naczynie na stoliczek stojący obok i spojrzał na mnie, ujmując moją dłoń. - Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego, jak chcę, abyś tu była.
Moje serce załomotało jak dzikie pod wpływem jego słów. Usłyszałam to, co powiedział, czy to, co chciałam usłyszeć?..
     - Nie wiem... - spuściłam speszona wzrok. Moich uszu dotarł jego uroczy śmiech, a dłoń schwyciła podbródek i podniosła do góry. Policzki zabarwiły się na czerwono pod wpływem jego świdrującego spojrzenia. Serce niemiłosiernie szybko pompowało krew, oddech przyspieszył, a jego oczy dalej się na mnie patrzyły, o dziwo utrzymując kontakt z moimi.
     Odłożyłam kieliszek z dala od siebie i powoli powiodłam dłońmi przed siebie, dopóki nie trafiłam na jego szyję, którą objęłam.
     - Pocałuj mnie - szepnęłam, sama nie wiedząc, co mówię. Nie myślałam, działałam pod wpływem chwili. A chciałam tego, cholernie bardzo. To niedorzeczne, czego chciałam, prawda?
     Ujął moją twarz w swoje dłonie i przysunął się mnie jak to było najbardziej możliwe. Nagle z szybkiego bicia moje serce raptownie zwolniło. Czułam jego oddech, jak jego dłonie drżą, delikatnie gładząc mnie po policzkach.
     - Na pewno tego chcesz?
     - Jak nigdy - szepnęłam, a on nie wahając się, złączył nasze wargi razem. Wplotłam palce w jego włosy, przylegając do niego jak tylko się dało.
     Jego usta były tak miękkie, że aż chciało się w nich zatracić. Całował niemożliwie czule, delektował się tą czułością, jakby był to jego pierwszy raz...
     - Nie powinniśmy tego zrobić... - szepnął, odsuwając się ode mnie na niewielką odległość. - Ale choćbym chciał, to nie potrafiłbym się powstrzymać przed tym - znów mnie pocałował, tym razem o wiele śmielej. - Coś Ty ze mną zrobiła?
     Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Nie ześwirowałam jeszcze, prawda? To wszystko dzieje się w rzeczywistości?
     - Zależy Ci w jakikolwiek sposób na mnie?
     - Zabrzmi to niedorzecznie, ale... Tak. I nie potrafię nad tym zapanować... - jego niepewny ton utwierdzał mnie tylko w tym, że mówi szczerze. Mówi to, co chciałan usłyszeć z jego ust...
     Przejechałam dłonią po jego wargach.
     - Już nic nie mów, nie musisz.
     - A Tobie zależy? - wyszeptał, nerwowo przełykając ślinę, jakby się bał mojej negatywnej odpowiedzi. Pokiwałam głową na tak, a jego wyraz twarzy momentalnie się zmienił. Kąciki ust uniosły się ku górze, oczy rozbłysły... Poczułam dziwne uczucie, rozpierające mnie od środka.

__
witam, jak się podoba rozdział? :) jak minął pierwszy dzień kolejnego tygodnia? kac po jędrzejkach trzyma? XD 

4 komentarze:

  1. Kontynuuj rzesz! :D
    Matko, jakie to romantico ^^
    Kolacja, buziaczki! Słodkości! <3 Chcę więcej xd
    Rozjebało mnie zdanie: "Wrócił dosłonie po chwili, nalał czerwonej cieczy do przygotowanych wcześniej naczyń." XDD
    Wybacz za Anką nie trafisz xd
    Tylko nie Jędrzejki :( Andrzejki! :D
    Wywróżyłam sobie podróż do Niemiec, jedź ze mną nie znam języka! ^^
    I wcale nie mam kaca. :<
    BUZIAKI! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ucbnuacbnaucb jakie to wszstiko jest perf>>>>>
    ale coś czuję, że zaraz wpadniesz na jakiś dziwny pomysł i skończy się ta słodkość :v
    czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooooo jajuśku *.*
    Jakie cuudo ❤❤
    Końcówka *.* rozpływam się ❤❤
    Czekam na kolejny
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Perfecto *.* boziu kocham *.*
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń